Witaj na stronie Elżbiety Stanisławskiej
W marcu 2026 roku do Sejmu trafił projekt zmian w podatku od nieruchomości przygotowany przez posłów Lewicy. Zakłada on odejście od obecnych zasad, w których podstawą opodatkowania jest metraż, na rzecz systemu opartego na wartości mieszkań i domów. W praktyce oznacza to krok w stronę rozwiązania przypominającego podatek katastralny, choć w ograniczonej formie.
Dziś wysokość podatku zależy głównie od liczby metrów kwadratowych. Projekt zakłada, że w przyszłości większe znaczenie będzie miała wartość nieruchomości. Ma ona być określana m.in. na podstawie średnich cen transakcyjnych w danej gminie albo wskaźników odtworzeniowych publikowanych przez wojewodów.
Docelowo, jak wskazują autorzy projektu, podstawą ma być wartość zbliżona do rynkowej, zbierana w publicznych rejestrach danych o nieruchomościach.
Jednym z kluczowych elementów zmian jest wprowadzenie progresji. Właściciele jednego lub dwóch mieszkań mają płacić relatywnie niski podatek, na poziomie około 0,02% wartości.
Inaczej wygląda sytuacja przy większej liczbie nieruchomości. Od trzeciego mieszkania lub domu stawka ma być wyraźnie wyższa i w pierwszym roku wynosić około 0,5%, z możliwością dalszego wzrostu w kolejnych latach nawet do 1,5%.
Według autorów projektu takie rozwiązanie ma ograniczyć kupowanie mieszkań wyłącznie w celach inwestycyjnych.
W projekcie pojawiają się konkretne symulacje. Dla mieszkania o powierzchni około 56 m kw. podatek liczony według nowych zasad mógłby wynieść kilkadziesiąt złotych rocznie przy pierwszych nieruchomościach, natomiast przy kolejnych – już ponad 1 tys. zł, a w większych miastach nawet kilka tysięcy. To pokazuje, że największe zmiany odczują osoby posiadające więcej mieszkań.
Projekt przewiduje też sytuacje, w których wyższe stawki nie będą stosowane. Dotyczy to na przykład lokali należących do podmiotów publicznych, spółdzielni czy wykorzystywanych w ramach społecznych inicjatyw mieszkaniowych.
Zgodnie z założeniami nowe przepisy miałyby zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2027 roku. Wcześniej konieczne będzie jednak przyjęcie odpowiednich rozporządzeń i przygotowanie systemów zbierania danych o wartościach nieruchomości.
Propozycja budzi też pytania. Eksperci zwracają uwagę m.in. na sposób traktowania najmu oraz sytuacje, w których jedna nieruchomość pełni różne funkcje.
Jak wskazują analitycy Deloitte, niejasności mogą dotyczyć tego, kiedy najem będzie uznawany za działalność gospodarczą i jak gminy będą oceniać takie przypadki. Pojawiają się też obawy o równe traktowanie podatników przy podobnym majątku.
Projekt wpisuje się w szerszą dyskusję o dostępności mieszkań i roli inwestorów na rynku. Z jednej strony ma ograniczać nadmierną koncentrację nieruchomości w rękach pojedynczych właścicieli, z drugiej – może wpłynąć na decyzje zakupowe i rynek najmu.
Ostateczny kształt przepisów nie jest jeszcze przesądzony, ale już teraz widać, że proponowane zmiany mogą znacząco zmienić sposób patrzenia na opodatkowanie mieszkań w Polsce.