Witaj na stronie Elżbiety Stanisławskiej
Na początku listopada 2025 roku lider partii Razem Adrian Zandberg zaprezentował projekt ustawy o podatku “antyspekulacyjnym” od trzeciego mieszkania. O wprowadzeniu podatku katastralnego mówi się w Polsce od dawna, ale budzi on mieszane emocje. Czy mógłby jednak okazać się korzystny dla rynku nieruchomości?
W połowie marca 2026 roku minister finansów i gospodarki Andrzej Domański zapewnił, że rząd nie prowadzi żadnych prac nad wprowadzeniem podatku katastralnego. W takim przypadku mało prawdopodobne jest, aby mógł być wprowadzony w najbliższych miesiącach, a nawet latach. Lewica jest za jego wdrożeniem, a partie prawicowe raczej przeciwko.
Czy mógłby on przynieść jakiekolwiek korzyści obywatelom?
Podatek katastralny płacą obywatele wielu krajów. Co może zaskakiwać, Polska jest jednym z trzech państw w Europie, w których nie ma tego podatku. Jego wprowadzenie rekomendują OECD i Międzynarodowy Fundusz Walutowy.
Serwis OKO.Press przeanalizował, jakie mogą być konsekwencje. Przeprowadził wywiad z Adamem Czerniakiem – ekonomistą, który specjalizuje się w rynku nieruchomości. Jakie płyną wnioski?
Aktualny system naliczania podatku od nieruchomości w Polsce budzi zastrzeżenia, ponieważ wysokość daniny zależy od powierzchni, a nie wartości lokalu. Obowiązują stawki za metr kwadratowy. Więcej płaci się za powierzchnie wykorzystywane w działalności gospodarczej.
W ocenie wielu ekspertów konstrukcja podatku jest niesprawiedliwa. Dochodzi do sytuacji, w której właściciel starego, dużego domu o małej wartości płaci więcej niż posiadacz nowoczesnego apartamentu, który zajmuje niewielką powierzchnię.
Eksperci wskazują również, że podatek jest stosunkowo niski. Twierdzą, że system podatkowy nie powinien zachęcać do danego rodzaju inwestycji kosztem innych. W efekcie wielu Polaków kupuje mieszkania nie dlatego, że są im potrzebne – zachęca do tego system podatkowy. To utrudnia szukanie lokali pod cele mieszkaniowe, a także może powodować podwyżki cen. Osoba, która kupi mieszkanie pod wynajem, płaci 8,5% ryczałtu, a osiągający dochód z dywidendy – 19%.
Wspomniane problemy rozwiązałby w teorii podatek katastralny. Mogłoby to wyeliminować sytuacje, w których osoby dysponujące mniejszym majątkiem ponoszą wyższe koszty podatkowe. Progresywna formuła mogłaby ograniczyć sztucznie pompowany popyt na mieszkania.
Przy podatku katastralnym jego wysokość rosłaby wraz z wartością nieruchomości, dlatego zakup mieszkania „na zapas” nie byłby tak opłacalny. Wyższy podatek mógłby zniechęcać do takich inwestycji.
Zdaniem Adama Czerniaka podatek powinien obejmować każde mieszkanie, a nie dopiero trzecie. Trzy takie nieruchomości posiada około 1% gospodarstw domowych w Polsce – korzyści finansowe dla budżetu byłyby zatem stosunkowo niewielkie. Po drugie pojawiłby się problem z ustaleniem liczby posiadanych lokali m.in. jako współwłasność. Kolejna kwestia to ustalenie, które mieszkanie jest tym trzecim i dlaczego akurat to ono powinno podlegać opodatkowaniu.
Takie zmiany mogą uporządkować rynek, ale mało prawdopodobne, aby w najbliższym czasie weszły w życie.